Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CM Punk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CM Punk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 grudnia 2016

016. Un-fuckin-believable.


   Śmierdziało tu. Jak chyba z resztą wszędzie w tym okropnym miejscu. Jonathan nie czuł już smrodu. Dawno temu się do niego przyzwyczaił. Nie drażnił go teraz smród. Drażniło go to, z czym ten smród się wiązał. To był smród bezsilności, strachu i śmierci.
   W tych slumsach nie było lepszych czy gorszych. Jak na ironię, było to chyba jedyne miejsce na świecie, które znał Jonathan, w którym naprawdę mogłeś być kim chcesz. Wystarczyło, że miałeś na tyle odwagi i wystarczające braki w ludzkim sumieniu, by czynić straszne rzeczy. Nie liczyło się, czy masz jedną rękę, czy trzy. Póki miałeś w niej nóż, byłeś panem. Jona już dawno przekroczył cienką granicę dzielącą człowieka od potwora i nienawidził się za to. Kiedyś się nienawidził. Potem zrozumiał, że to środowisko wymusiło na nim to, by rzucić w kąt człowieczeństwo. Zginąłby tu już dawno, gdyby nie był tym z nożem. Wtedy byłby ofiarą.

niedziela, 23 października 2016

013. All because of weed.


     - No, no, no, kto się pojawił! - Dean zagwizdał ironicznie, powoli wyślizgując się z basenu.
   Od jedenastej kisił się w letniej wodzie basenu sportowego. Miło było w końcu odpocząć od ciasnego autobusu. Wyjątkowo w tym tygodniu zarówno Raw, Smackdown i WWE Live Event organizowane były w Nowym Jorku, choć każda z tych gal znajdowała się w innej jego części. Nowy Jork był naprawdę ogromnym miastem.
Template by Elmo